O autorze
Jak będzie wyglądało życie trzeciej generacji? Czy stawimy czoła największym wyzwaniom cywilizacyjnym: rosnącej liczbie ludności na świecie, starzeniu się społeczeństw i potrzebie bardziej wydajnego, zrównoważonego korzystania z zasobów naturalnych?

#Życie 3.0 to blog firmy Bayer, w którym mówimy o tym, jak nauka otwiera drogę do lepszego życia.

„Science For A Better Life” - życie może być lepsze.

Wykopki w kosmosie? Być może w przyszłości ziemniaki będziemy importować ze stacji kosmicznych

Fot. Unsplash.com / CC0
Księżycowe marchewki, podwodne ziemniaki, pustynny szpinak - już niedługo na półkach twojego warzywniaka! Choć brzmi to jak pomysł żywcem wyjęty z futurystycznego filmu, rzeczywistość, w której warzywa i owoce będziemy importować z kosmosu czy wydobywać z podwodnych głębin, wcale nie jest tak odległa, jak się wydaje.

W zeszłym roku kinowe triumfy święcił “Marsjanin” Ridleya Scotta. Dość niespodziewanie, na pierwszy plan historii o podboju Czerwonej Planety, wybił się wątek botaniczny. Główny bohater, Mark Watney, grany przez Matta Damona, po tym jak na powierzchni Marsa zostaje pozostawiony sam sobie, ma dwie możliwości - pogodzić się z losem intergalaktycznego rozbitka, albo walczyć o przetrwanie. Jak na protagonistę hollywoodzkiej produkcji przystało, wybiera opcję drugą. Zorganizowanie misji ratunkowej wymaga jednak, między innymi, czasu i zapasów pożywienia. Pierwszego samozwańczy Marsjanin ma pod dostatkiem, drugiego bardzo szybko zaczyna mu brakować. Postanawia więc porwać się z motyką na… ziemniaki.



Okazuje się, że ziemskie sadzonki zaskakująco dobrze przyjęły się w marsjańskiej glebie, dzięki czemu akcja filmu mogła spokojnie toczyć się dalej. To, czy Watneyowi na skrobiowej diecie udało się doczekać ratunku, to już inna sprawa. Ważne, że pomysłu uprawiania ziemniaków na Marsie scenarzyści wcale nie wyssali z palca. Jak się okazuje, podobne eksperymenty są już prowadzone: naukowcy z NASA stworzyli glebę o składzie chemicznym odpowiadającym tej z powierzchni czerwonej planety, którą holenderscy badacze obsadzili sadzonkami różnych roślin jadalnych. Pierwsze zbiory okazały się sukcesem.

NASA rolnicze eksperymenty prowadzi, co zrozumiałe, również w kosmosie. Na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej znalazło się również miejsce na eksperymentalną szklarnię. Z powodu braku grawitacji, grządki mają formę specjalnych “poduszeczek” napełnionych ziemią i nawozami, do których sadzonki sałaty rzymskiej i różnobarwnych cynii są, dosłownie, przyklejane. Światło niezbędne do procesu fotosyntezy dostarczają natomiast ledowe lampki - czerwone i niebieskie - będące jednocześnie dla roślin drogowskazami, w którą stronę rosnąć. W stanie nieważkości pojęcia takie jak “góra” i “dół” są dość umowne.

Przeniesienie uprawy w kosmos to jednak nie jedyne rozwiązanie problemu kurczących się powierzchni uprawnych. Inną, nie mniej “ekstremalną” opcją jest rolnictwo podwodne. O tym, że jest to możliwe, przekonują twórcy projektu Nemo’s Garden. Pod powierzchnią Morza Śródziemnego, w specjalnych przytwierdzonych do dna kapsułach hodowane są rośliny liściaste i owoce. Wodna bariera przepuszcza wystarczająco dużo światła i jednocześnie chroni uprawy przed szkodnikami.

Na Ziemi nie brakuje również miejsc, gdzie pomimo niezwykle niesprzyjających warunków klimatycznych, udaje się ziemię uprawiać. Z jakim skutkiem, możecie przeczytać tutaj.
POLUB NAS NA FACEBOOKU