Sushi na obiad to już dzisiaj “żadne czary”? Niedługo znów może być rarytasem dla uprzywilejowanych

Fot. Bayer
Do dobrego człowiek przyzwyczaja się szybko, jeszcze szybciej, jeśli chodzi o dobre jedzenie. Świat skurczył się na tyle, że specjały egzotycznych kuchni można znaleźć nawet w ofercie „pana kanapki”. Być może jednak już niedługo będziemy musieli się pożegnać z nie tylko z ulubionym sushi, ale nawet swojskim ryżem z jabłkami. Uprawy białych ziaren są bowiem poważnie zagrożone.

Drugi co do wielkości spichlerz ryżu na świecie - Wietnam, od kilku lat zmaga się z coraz większym zasoleniem wodnych pól. Problem jest o tyle poważny, że im wyższe stężenie soli, tym gorzej rozwijają się sadzonki. Jeśli woda morska będzie nadal przedostawać się w głąb lądu w takim tempie, jak obecnie, wietnamskie uprawy mogą zostać nieodwracalnie zniszczone.



Pola ryżu umiejscowione w delcie Mekongu od zawsze były w pewnym stopniu połączone z oceanem. Pewna ilość słonej wody przedostawała się na pola poprzez system kanałów i rowów. Jednak w porze deszczowej nadmiar soli był wypłukiwany i w miejsce zasolonej wody pojawiała się woda słodka.
Dzisiaj te prawidła nie obowiązują, a winę z to ponosimy w pewnym sensie my wszyscy. Globalne ocieplenie, do którego każdy z nas dokłada swoją cegiełkę, potęguje zakres występowania zjawiska pogodowego zwanego “El Niño”. Polega ono na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury na powierzchni wody w strefie równikowej Pacyfiku. Do najbardziej dotkliwych jego konsekwencji należą: susze, fale upałów i podnoszenie się poziomu wód, a w konsekwencji - wdzieranie się słonej wody coraz głębiej

Straty związane z oddziaływaniem El Niño w Wietnamie liczone są w milionach dolarów. Wartość utraconych w wyniku zwiększonego zasolenia upraw szacowana jest na 210 mln. Zakres zniszczeń objął w zeszłym roku 232 tys. hektarów pól ryżowych, ponad 6 tys. ha upraw zbóż i ponad 10 tys. ha plantacji drzew owocowych.
Pewien udział mają w tym sami wietnamscy farmerzy, którzy przez lata rozbierali kawałek po kawałeczku naturalną leśną barierę w celu pozyskiwania budulca - drewna. Postępująca w zastraszającym tempie deforestacja to jednak nie wszystko - rolnicy zdecydowali się również na samowolną regulację biegu rzek, aby lepiej nawadniać pola ryżowe. Niestety, taka działalność nie daje już oczekiwanych rezultatów, bo nawet w porze deszczowej, opady nie są wystarczające, aby wypłukać nadmiar soli z pól.

Wietnamczykom starają się pomóc naukowcy firmy Bayer. Tworzą oni specjalne odmiany nasion ryżu odpornych na wysoki poziom zasolenia. “Rolnicy w delcie Mekongu potrzebują odpornych, wydajnych odmian nasion ryżowych. Takich, które będą w stanie dawać plony nawet w mocno słonej wodzie” - tłumaczy wietnamski biolog - Nguyen Thanh Hoan Hao. Jedna z takich odmian już daje plony. Arize, bo tak brzmi jego nazwa, wykazuje się znacznie wyższą tolerancją na sól niż standardowe sadzonki. - Hybrydowe nasiona typu Arize to innowacyjny produkt, na którym polega dzisiaj wielu wietnamskich farmerów - potwierdza Nguyen Thanh Hoan Hao.

Bayer nieustannie pracuje nad coraz bardziej wydajnymi sadzonkami. Testy odmian, które jeszcze lepiej będą radziły sobie z zasoleniem prowadzone są również w Indiach.

POLUB NAS NA FACEBOOKU